Za zasłoną „kwestii światopoglądowej”

Drukuj

Dlaczego niektóre obszary życia społecznego, które w innych krajach Europy uważa się za kwestie medyczne lub prawne, u nas zamiata się pod dywan nazywając tajemniczo "kwestiami światopoglądowymi"? Cóż to takiego jest? Światopogląd czyli pogląd na świat to przecież znacznie szerszy wachlarz zagadnień niż aborcja, in vitro, związki partnerskie czy religia w szkole. Jakie jest kryterium doboru tych obszarów tematycznych? Dlaczego akurat aborcja a nie np. reprywatyzacja, edukacja czy globalizacja została okrzyknięta "kwestią światopoglądową"? Nietrudno zauważyć, że są to po prostu ważne obszary zainteresowań kościoła katolickiego - instytucji, która buduje swoją pozycję polityczną w Polsce zawłaszczając sferę obyczajową za pomocą wierzeń i tabu. Ta mitologizacja życia społecznego jest de facto umacnianiem rządu dusz przez wytrącanie władzy rozumu.

Prawo do usunięcia niechcianej ciąży jest w rzeczy samej zagadnieniem medycznym i prawnym, a nie jakąś mityczną „kwestią światopoglądową”. Zagadnienie o którym dzisiaj powinniśmy dyskutować to granice prawa kobiety do dysponowania własnym ciałem wobec konieczności poszanowania prawa płodu, gdy już rozwinie cechy decydujące o staniu się podmiotem praw, a także merytoryczne kryteria o tym fakcie decydujące.

Tymczasem w miejsce rzeczowej dyskusji po stronie fanatyków religijnych pojawia się laleczka „Jaś” czyli rzekoma osoba poczęta i epatowanie zdjęciami rozszarpanych płodów. Zaś po stronie elit politycznych – milczenie i odmowa podjęcia rozmów czyli dopuszczenia projektu liberalizacji ustawy antyaborcyjnej do parlamentarnej i publicznej dyskusji.

Prawo służy nam wszystkim i powinno regulować życie społeczne kierując się aktualnym stanem wiedzy i humanistyczną moralnością, nie zaś w oparciu o światopogląd i religię określonej grupy społecznej. Ponieważ umówiliśmy się jako społeczeństwo, że granice naszych praw wyznacza nienaruszalność praw drugiego człowieka, możemy przyjąć, że dopóki nie można mówić o człowieku w łonie kobiety, jej prawo do dysponowania własnym ciałem nie powinno być niczym ograniczone.

A człowieczeństwo zarodka jest wyłącznie kwestią wiary, a nie wiedzy naukowej. Zarodek nie jest dzieckiem, tylko grupą komórek. Zarodki nie mają mózgu, nie odczuwają bólu, nie mają świadomości i takie są fakty. Nikt nie kwestionuje, że zarodek jest formą życia. Jednak bycie formą życia nie czyni z niego człowieka.

Spór o to, kiedy dokładnie zaczyna się człowiek w sensie filozoficznym prawdopodobnie pozostanie nierozstrzygnięty i przesiąknięty myśleniem magicznym. Ale z medycznego punktu widzenia, tak jak o orzeczeniu zgonu decyduje śmierć mózgu, tak o momencie powstania człowieka winno decydować dopiero jego (mózgu) rozwinięcie. To mózg nadaje organizmowi zdolność odczuwania bólu, percepcji, samoświadomość i podmiotowość.

Aborcja do 12 tygodnia ciąży, gdy z całą pewnością zarodek nie posiada żadnej z tych zdolności, nie jest więc na pewno uśmierceniem człowieka, tylko zapobiegnięciem jego rozwinięciu się z grupy komórek o niepewnym jeszcze potencjale do rozwoju. Nie ma żadnego logicznego uzasadnienia dla zakazu tak wczesnego usunięcia ciąży.

Inaczej sprawy się mają w przypadku bardziej zaawansowanej ciąży. Najpierw kilka kluczowych faktów. Zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą późne aborcje mogą być w Polsce dokonywane albo ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia kobiety (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu) albo ze względu na ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej).

O ile ten pierwszy przypadek pozostawia niewiele definicyjnych i etycznych wątpliwości – bezpieczeństwo matki jest uznane za bezwzględnie priorytetowe (mimo tego prawo to jest nagminnie łamane!), to definicja „ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu” jest nieścisła, podatna na bardzo różne interpretacje. Ustawa nie reguluje precyzyjnie, które wady płodu i w jakim terminie kwalifikują do zabiegu przerwania ciąży.

W przypadku śmiertelnych wad i chorób, gdy przerwanie ciąży jest równoznaczne z minimalizacją nieuniknionego cierpienia kobiety i płodu sprawa jest jednoznaczna. Inaczej jest w przypadku upośledzeń nieodwracalnych, które nie są śmiertelne i nie wiążą się z fizycznym cierpieniem – takich jak np. zespół Downa czy Turnera. Podczas gdy jedni lekarze kwalifikują je jako ciężkie i dopuszczają jako wskazanie do aborcji w terminie zgodnym z przepisami ustawy, inni nie uważają tych wad za wskazanie do aborcji w ogóle, a jeszcze inni uważają za dopuszczalne usunięcie ciąży obarczonej takimi wadami, ale tylko we wczesnej fazie rozwoju.

Jak można było uchwalić tak fatalne, niejednoznaczne prawo i przez 23 lata udawać, że jest przestrzegane i w dodatku uparcie twierdzić, że jest wynikiem „kompromisu”? „Kompromis” ten jest w rzeczy samej wynikiem interesu ubitego przez prawicę z kościołem wbrew woli społeczeństwa, a za trwanie tego krzywdzącego bubla prawnego odpowiada cała nasza elita polityczna.

Dzisiaj cały ciężar odpowiedzialności za decyzję o przerwaniu ciąży spoczywa na ciężarnych i lekarzach. Uznaniowość i nieprecyzyjność zapisów prawa prowadzi do licznych konfliktów pomiędzy ciężarnymi kobietami i lekarzami, lekarzami i szpitalami, do unikania odpowiedzialności przez lekarzy w obawie przed konsekwencjami i wreszcie do radykalizowania się ich postaw.

Spójrzmy prawdzie w oczy. W obecnej sytuacji prawnej najbardziej bezpieczną, a zarazem oszczędną emocjonalnie i intelektualnie strategią jest dla lekarza całkowita odmowa wykonywania zabiegów. Lekarze przyjmują taką postawę tym chętniej, że w sukurs przychodzi im państwo, zapewniając drogę ucieczki, jaką jest klauzula sumienia. A konsekwencje bywają tragiczne. Wystarczy przypomnieć przypadek Agaty Lamczak, której w obawie o poronienie nie leczono z niebezpiecznej choroby, w wyniku której zmarła. Lub Alicji Tysiąc, której odmówiono prawa do przerwania ciąży, w wyniku czego prawie straciła wzrok.

Trudno się też dziwić, że w tej mętnej wodzie fanatyczni zwolennicy całkowitego zakazu aborcji zyskują poklask. Ich aktualną szarżę na sejm i społeczne poparcie zawdzięczamy nie tylko bezpardonowemu i bezwstydnemu zaangażowaniu kościoła w politykę, ale także fatalnemu bublowi prawnemu zwanemu „kompromisem”.

To już najwyższy czas, żeby rzeczowo porozmawiać i ustalić logiczne kryteria decydujące o kształcie ustawy regulującej prawo do aborcji. Temu właśnie powinna służyć praca w komisjach sejmowych. Dlatego odmowę dopuszczenia do dyskusji i zapowiedź odrzucenia projektu liberalizacji ustawy w pierwszym czytaniu uważam za skandaliczną.

Taka decyzja świadczyłaby o arogancji i tchórzostwie. Mniejsza z fanatycznymi Pisowcami i świętym stosem płonącym w ich głowach. Ale jeśli ktoś z „nowoczesnych” i „obywatelskich” Posłanek i Posłów tego nie rozumie i kryterium decydującym o podjęciu dyskusji jest dla Państwa arytmetyka sejmowa, to dalibyście świadectwo bezideowego koniunkturalizmu.

Czy ponad dwieście tysięcy podpisów obywateli nie jest wystarczającą ceną za udział w rzeczowej rozmowie? Czy nie możemy podyskutować na racjonalne argumenty zamiast zasłaniać się „kwestią światopoglądową” albo „kwestią sumienia”? Prosimy o możliwość zabrania głosu w dyskusji, odwagę i nieodrzucanie projektu w pierwszym czytaniu. #ratujmykobiety

Czytaj również
  • Sauelios

    Pani też kiedyś była zarodkiem, a jednak nie została zamordowana w wyniku tak zwanej aborcji, bo rodzice Pani uznali, że lepiej dziecko mieć, niż dać aborcjoniście je wyskrobać. Została Pani uznana za człowieka, gdy przebywała w łonie matki, a nie za zlepek komórek o niepewnym potencjale rozwoju. Ale tego podstawowego prawa odmawia Pani innym ludziom przebywającym w łonie matki. Skoro bowiem nie są oni ludźmi, to spokojnie można dać ich zamordować, nie? Tak wygląda rozumowanie zwolenników aborcyjnego holokaustu: dziecko przebywające w łonie matki nie jest człowiekiem, a więc do śmieci z nim. Co prawda, istnieje prawo pozwalające nasciturusowi dziedziczyć, ale nasciturus to nie człowiek, nie? Zgodnie z kodeksem cywilnym prawo dziedziczenia przysługuje, jak Pani pisze, zlepkowi komórek o niepewnym potencjale rozwoju.

    • Natalia Bednarz

      „zamordować”, „aborcyjny holokaust”… efekt prania mózgu.

      • Sauelios

        Może Pani używać słów o znaczeniu przyjemnym, ale skutek jest taki sam: dziecko, które ma przyjść na świat, nie urodzi się, bo straciło życie za sprawą działania lekarza aborcjonisty.

        • Natalia Bednarz

          Wystarczy, że będziemy trzymać się terminologii (np. medycznej) oraz nie zmieniać znaczenia powszechnie znanych słów.

          Płód w embriologii to zarodek ssaków od chwili zakończenia się okresu zarodkowego (11.tydzień) do chwili urodzenia. Po urodzeniu można mówić o człowieku. A dopiero, gdy mamy człowieka, możemy mówić o zabójstwie czy morderstwie. A już gdybanie i winie i niewinie zarodka czy płodu, to jest kompletne pomylenie z poplątaniem i to już na poziomie semantycznym.

        • Natalia Bednarz

          A więc mówimy: zarodek w 5 tygodniu ciąży został usunięty przez lekarza podczas zabiegu aborcji, a nie 5-tygodniowe dziecko zamordował aborcjonista. Mówimy: kobieta ma owulację, a więc jej jajnik uwalnia jajeczka, a nie: kobieta ma owulację, a więc jej jajnik uwalnia do jajowodu potecjalne/nienarodzone dzieci.

          • Sauelios

            Zdarzyły się przypadki, w których dzieci poddane aborcji przeżyły to horrendum. Dzieci, żadne płody. Mówienie, że człowiek znajdujący się w łonie matki nie jest człowiekiem, stanowi narzędzie zmiękczania sumień. Od tego prosta droga wiedzie przez aborcję do eutanazji, manipulacji genotypem, tworzenia mieszanek człowieka i zwierzęcia.

          • Natalia Bednarz

            Skąd Pan wie, że to horrendum? Przeżył to Pan? We mnie to np. nie budzi żadnej odrazy. Na szczęście słowa horrendum próżno szukać w terminologii medycznej czy prawnej, to kwestia indywidualnych odczuć. Tutaj widzę pole do dyskusji.

            Ale w tym, że jest różnica między zarodkiem, płodem, a dzieckiem – na poziomie medycznym, bo mówimy o zabiegu MEDYCZNYM – dyskusji nie ma. Choćby nie wiem, jak się Panu bardzo te słowa nie podobały – po to jest nasz język, czyli system znaków, po to nomenklatura różnych dziedzin, żeby tacy ludzie, jak Pan np., nie mieszali sobie dowolnie pojęć. A jeśli ma Pan zażalenia, to proszę się do lekarzy udać i poprosić o rewizję pojęć medycznych.

          • Sauelios

            Dyskusja była, jest i będzie.

          • Natalia Bednarz

            Dyskusja owszem, ale nie o znaczeniach słów i terminologii medycznej, bo to leży poza obszarem Pana (i moich również) kompetencji. Albo się Pan stosuje do zasad języka i używa słów zgodnie z ich znaczeniem, albo popełnia Pan błędy językowo-logiczne, a wtedy dyskusja z Panem na inne tematy staje się w zasadzie niemożliwa.

          • Ilona Panasiuk

            Nikt Ci nie każe poddawać się aborcji a od innych wara i tyle. Skończ z tym zabijaniem dzieci a przynajmniej nie próbuj nikomu wmówić swoich chorych przekonań. Aborcja do 3 mc ciąży powinna być całkowicie legalna i ogólnodostępna, gdyż jest to wybór a nie jakikolwiek przymus, nie chcesz, to nie usuwasz, ja chce to usuwam i tyle.

          • Sauelios

            A czemu tylko do trzeciego miesiąca? Czemu nie aż do chwili urodzenia? Skoro zabija się dzieci nienarodzone do trzeciego miesiąca ciąży, to czemu nie przedłużyć tego do dziewięciu miesięcy? W tym ujęciu powinna obowiązywać pełna wolność od pasa w dół.

          • Anna Dm

            Temu, że do trzeciego miesiąca to NIE JEST CZŁOWIEK, TYLKO ZLEPEK KOMÓREK, Z KTÓREGO POWSTANIE CZŁOWIEK, czy to jest wreszcie jasne????

          • Natalia Bednarz

            Już pisałam wyżej pokrótce, co medycyna mówi nt. faz rozwoju płodu. Ale nasz dyskutant porusza się poza zasadami języka i termonologii medycznej. Woli swoje określenia. Nie pogadasz ;)

          • Sauelios

            Skoro dopuszcza się zabijanie, to czemu tylko do trzeciego miesiąca? Jeśli nie dopuszcza się zabijania, to nie.

          • Natalia Bednarz

            Po pierwsze – nie zabijanie, a aborcja, zabieg medyczny. I to nie moja opinia, a konsekwencja zrozumienia ogólnodostępnych i obowiązujących definicji. Trzeba, by się Pan do nich stosował, jeśli rzeczywiście chce Pan dyskutować, chyba że woli Pan po prostu wyrzucać z siebie słowa.

            Po drugie – koncepcja, że wszystko, z czego może powstać (choć nie musi) człowiek, ma od razu status moralny i ochronę prawną równą samodzielnemu, dorosłemu człowiekowi, jest konstruktem sztucznym, nie do obrony w życiu codziennym, iluzją ludzi, którzy nigdy się e meandry logiki, prawa i społeczeństwa nie zagłębiali, bo gdyby się zagłębili i próbowali rozważać konsekwencje takich teorii, wiedzieliby, że szybko obróci się przeciwko nim, np. przeciw Panu, który jako mężczyzna nosi w sobie i uśmierca miliony potencjalnych ludzi ;) Świat nie jest czarno-biały, a już medycyna i etyka tym bardziej.

            Po trzecie – etyka – wbrew temu, co postuluje wiele religii, choć nie tylko – nie jest po to, by ludzi karać i piętnować, by spisać ją w formie kilku prostych zdań, a następnie z żelazną konsekwencją egzekwować. Społeczeństwo potrzebuje etyki i praw, które a) będą możliwe do zastosowania i nie będą stale piętnować, wpędzać w poczucie winy, bo to przybija i demotywuje, deprawuje b) będą skutecznie motywować do tego, by postępować dobrze i mądrze. Tak jest np. z etyką w kwestii zwierząt. Nie można powiedzieć – każde życie jest cenne, nie zabijaj zwierząt, bo stosowane tej wytycznej dosłownie i stuprocentowo czyni Cię mordercą każdego dnia kiedy zdeptujesz mrówkę. I takie prawo jest szkodliwe. Podobnie, przepis zakazujący aborcji całkowicie ani nie jest możliwy do zastosowania (bo aborcja była jest i będzie, przejdzie do podziemia, w którym i tak od zawsze jest, a aborcje wykonywane w podziemiu skutkują często tym, czego obrońcy życia chcieć nie powinni, czyli trwałą utratą płodności, czyli brakiem szansy na posiadanie potomstwa w przyszłości). Całkowity zakaz aborcji wcale także nie motywuje do nierobienia aborcji. Wręcz przeciwnie. Rozumowanie, że ktoś wobec zakazu aborcji zrezygnuje z uprawiania seksu albo będzie rodził wszystkie dzieci, które pocznie, jest na poziomie dziecka, które nie zna życia. Tak więc z punktu widzenia korzyści dla społeczności zakaz wykonywania aborcji pod żadnym pozorem jest nieskuteczny, jest utopijny, jest szkodliwy, nielogiczny, pozbawiony sensu. Dlatego są potrzebne rozwiązania prawne, które to regulują w sposób korzystny dla całego społeczeństwa. Naqtym polega wyzwanie prawodawstwa. To nie jest proste. Gdyby było, nie rozmawialibyśmy tutaj.

            Po czwarte – Żadna ideologia nie może być ponad człowiekiem.

          • Sauelios

            Mnie też się wydawało, że liberalne opowieści mają sens. Nie mają sensu, proszę Pani. Nieprawdą jest na przykład, że żadna ideologia nie może być ponad człowiekiem. Ideologia stoi ponad człowiekiem, a najważniejsi światowi promotorzy treści przez Panią powtarzanych, szczególnie prawnego nakazu zabijania dzieci nienarodzonych, nie uważają Pani za człowieka. Mnie zresztą też nie uważają za człowieka.

          • Natalia Bednarz

            Czy naprawdę już w każdej dyskusji na obojętnie jaki temat musi pojawić się islam? Póki co, jest w Polsce niemalże nieobecny. To, że w przyszłości pewnie będzie – no cóż. Chrześcijaństwo też wprowadzano kiedyś na siłę, kosztem życia niewinnych ludzi, w atmosferze gwałtu, rzezi itd. Widzi Pan jakieś kolosalne różnice między religiami? Ja nie bardzo. Każda jest tak samo szkodliwa i opresyjna, gdy wykracza poza ramy świątyń i ma wpływ na życie społeczne. Każda. Dlatego świeckość państwa jest tak potrzebna. Gdyby sfera publiczna wolna była od religii, gdyby można było wierzyć w cokolwiek się tylko chce, z poszanowaniem praw innych wierzących w ich świątyniach, gdyby ludzie nie próbowali za wszelką cenę przekonać innych, że właśnie ten jeden bóg spośród setek czy tysięcy czczonych przez ludzkość, jest tym prawdziwym, to by się teraz Pan nie musiał tak panicznie bać islamu. Dlatego świeckość państwa powinna być wspólnym celem nie tylko ateistów, jak to się próbuje ludziom wmówić, ale też lub przede wszystkim wierzących.

          • Sauelios

            Świeckie państwa nigdy nie istniały. Dziś też nie istnieją realnie. Istnieją wyłącznie w sferze gadania. Pani sobie myśli, że funkcjonuje coś takiego jak przestrzeń publiczna neutralna? Czegoś takiego ni ma nigdzie na świecie i koniec. A wdychanie gazu wyborczego szkodzi.

          • Natalia Bednarz

            Co oznacza – nie istnieją REALNIE? Proszę mi wyjaśnić teorię, że nie ma państw świeckich.

          • Sauelios

            Republika Francuska, rzekomo arcyświecka, ma prezydenta, który jest jednocześnie współksięciem Andory z biskupem Urgelu. Zjednoczone Królestwo, podobno całkowicie świeckie, ma kościół państwowy, na czele którego stoi głowa państwa. Katolik nie ma prawa zostać głową państwa brytyjskiego. Państwo Izrael podobno świeckie jest, ale utrzymuje naczelnych rabinów aszkenazyjskiego i sefardyjskiego, a głównym celem istnienia państwa Izrael jest zbudowanie trzeciej Świątyni Jerozolimskiej. Komunistyczne Chiny też podobno arcyświeckie są, ale komunizm, jak wiadomo, jest jedną wielką czarną mszą, w której trzeba bić pokłony pierwszemu sekretarzowi partii, Marksowi, Leninowi itd. Można poczytać wspomnienia komuchów, którzy opowiadają o tym, jakie dreszcze religijne przeżywali, wchodząc do siedziby KPZR.

            1 czerwca otwarto z wielką pompą alpejski tunel świętego Gotarda, ale nie odprawiono mszy świętej, tylko satanistyczny rytuał, który oklaskiwali pani Merkelowa, pan Hollande i inni.

            Warto też wspomnieć Żydów, spośród których wielu nie praktykuje religii, ogłasza się jako niedowiarki. Ale nie wypiera się najważniejszych zasad judaizmu, które stanowią, że wyłącznie Żyd mężczyzna jest człowiekiem, Żydówka to trochę gorszy człowiek, a nieżydowscy mężczyźni i kobiety tylko przypominają ludzi, bo zostali stworzeni przez złe duchy na podobieństwo stworzonych przez Boga Żydów i Żydówek. Powyższe ma odzwierciedlenie w polityce przedstawicieli tej nacji.

            Podobno klasycznie ateistyczne państwo jak Czechy niedawno świętowało rewolucję husycką, i to tak ostentacyjnie, że doprowadziły do scysji dyplomatycznej ze Stolicą Apostolską.

            Prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki był jeden katolik. A okazało się, że o jednego za dużo, bo nieszczęśnik zginął od kul. Prawda, że kilku innych też zginęło, niemniej katolik nie może być prezydentem tegoż państwa, bo nie wolno. A podobno wyznawana religia nie ma znaczenia.

            To tylko wybór przykładów naskórkowych. Jest tego znacznie więcej, np. w dziedzinie heraldyki, godeł, herbów, pomników i innych znaków. Często powtarzane hasełko: religijność tak, kościół nie, czyli aury, hipnozy, amulety, wahadełka, tarot, stanowi odzwierciedlenie tego, że wiara jest powszechna. Państwo świeckie codziennie serwuje w telewizorze szoły wróżbiarzy nie tylko w Polsce.

            Powyższe przykłady należą do zakresu wiedzy szkoły podstawowej. Życzy sobie Pani mrożących krew w żyłach opowieści dla dorosłych? Podam tropy. Jeśli nie, Pani strata. Będzie Pani nadal uważała, że wszystko, co odbiega od linii wyznaczonej przez gazwybiany cheder, zalicza się do potępionych teorii spiskowych.

          • Sauelios

            E tam. Nie ograniczajcie się do trzech miesięcy, towarzyszko, jeśli chcecie być konsekwentni.

        • Bożena Przyłuska

          nie istnieje coś takiego jak „dziecko, które ma przyjść na świat”. póki nie przyszło na świat nie jest dzieckiem.

        • Anna Dm

          Nikt tu nikogo do aborcji nie namawia, ale NIKT nie ma też prawa zabronić kobiecie podjęcia decyzji o aborcji, zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych…Podobno Bóg dał człowiekowi , a więc Kobiecie, rozum i wolną wolę, tak? To jakim prawem ktokolwiek ośmiela się ten dar boży odbierać??? Jeśli ja coś przeskrobię, to moja decyzja i tylko moja odpowiedzialność, ja pójdę do piekła. Żaden ksiądz czy inny fanatyk za moje uczynki odpowiadać nie będzie, więc jakim prawem ośmiela się za mnie decydować? Po co wydawać na świat dziecko ułomne, które nie będzie miało życia, tylko cierpienie, jeśli w dodatku jego matka w wyniku porodu umrze? Kto się tym dzieckiem zajmie??? Nikt nie chce adoptować dzieci ułomnych. Tzw zwolennicy życia interesują się dzieckiem tylko od momentu poczęcia do porodu, potem już nie! Nie lepiej nie dopuścić do dalszego rozwoju tej grupy komórek, która ma się z czasem przekształcić w nieuleczalnie chorego człowieka? Model „świętej” psychopatki matki Tereski, że niby cierpienie uszlachetnia? Pytanie kogo i po co?

          • Sauelios

            Nie tylko namawia jak w krajach tzw. dojrzałej demokracji, ale w niektórych krajach jak ChRL zmusza.

    • Bożena Przyłuska

      Dziedziczenie nie przysługuje zarodkowi, tylko człowiekowi, JEŚLI się z tego zarodka rozwinie.

      • Sauelios

        Wystarczy, że wiadomo, że matka jest w ciąży od dwóch tygodni. Wtedy ojciec umiera, to dziecko poczęte nabywa prawo do spadku bez względu na moment ciąży.

        • Bożena Przyłuska

          tylko jeżeli się urodzi :)

          • Sauelios

            Żywe, tyle że te prawa ma zagwarantowane. Zdolność prawną nabywa, przebywając w łonie matki.

          • Ronja

            Jeśli się nie urodzi, to po co mu to dziedzictwo? A nabywa bo w założeniu będzie biologicznym potomkiem zmarłego ojca.
            Zgodnie z twoją logiką, rząd powinien wypłacać 500zł miesięcznie każdemu (drugiemu) zarodkowi.

    • Rafał

      Kluczowa jest świadomość. Zarodek nie ma ani odrobiny świadomości, więc osobą nie jest, ba stoi w tej kwestii nawet niżej od zwierząt.

      • Sauelios

        Świadomość rewolucyjna.

        • Rafał
          • Sauelios

            Świadomość rewolucyjna Pańska. I niech Pan jeszcze doda fragmenty o zlepku komórek, o którym piszą powyżej komentatorki, przejawiając swoją zerową wiedzę na temat rozwoju człowieka w łonie matki. Człowiek powstaje w chwili połączenia się plemnika z jajeczkiem. Opowiadanie o tworze pozbawionym świadomości czy zlepku komórek prowadzi do wniosku, jakby w łonie matki mogło powstać coś innego niż człowiek, np. krokodyl czy orangutan. A skoro człowiek jest w tym ujęciu człowiekiem, to jakże proste okazuje się zabijanie dzieci nienarodzonych, prosta okazuje się eugenika, prosty okazuje się liberalizm eugeniczny, w którym szansę dostają tylko ci „dobrze” rokujący. Wie Pan, dlaczego mało rodzi się dzieci z zespołem Downa? Dlatego że są abortowane, czyli mordowane w łonie matki.

          • Rafał

            po zapłodnieniu z zygoty MOŻE powstać coś innego niż człowiek. Słyszał Pan o ciąży pozamacicznej? Musi się Pan douczyć.

          • Sauelios

            W wyniku ciąży pozamacicznej powstaje człowiek, nie zwierzę czy nie wiadomo jeszcze co.

  • Kalina

    A mnie w tej dyskusji brakuje innego wątku. Żadna wielka religia, nie uważa normy nie zabijaj za bezwzględną. Katolicyzm też „dopuszcza” zabicie człowieka w imię pewnych wartości. O ile wiem w Biblii nie ma też nigdzie wprost zapisanego zakazu aborcji. Więc nawet jeżeli aborcja byłaby zabiciem człowieka (dla mnie nie jest i chyba dla nikogo nie jest, bo nikt kar jak za zabójstwo się nie domaga), dalej zasadne jest pytanie; dlaczego akurat aborcja? Argument, że to niewinne życie, się nie broni. Pomijając to, ze norma brzmi „nie zabijaj”, a nie „nie zabijaj niewinnego”, poborowy w okopie ma `17 lat i też jest niewinny, Powoływanie się na eugenikę? Działanie wbrew naturze?. Większość działań na oddziałach patologii ciąży to działania usiłujące zmienić decyzje natury. Co do finału: gdyby cesarka była „naturalna”, to by kobieta miała suwak. Więc z tą naturą to też mętna sprawa. Gdzie, w którym miejscu księgi, jest określone, które działania są wbrew naturze, a które nie?.
    Paradoksalnie, robiący za „czarnego luda” islam (poza najbardziej radykalnymi odłamami), dopuszcza aborcję. Tyle że tam decyzję musi wspólnie podjąć mąż i żona.

    Pewnie wprowadzą zakaz eugenicznych aborcji. Nic to nie zmieni w segmencie „niechcianych” ciąż: większość dalej będzie brała proszki w domu, te, które będą chciały by asystował im przy tym lekarz, pojadą do przygranicznych klinik.
    Natomiast w segmencie ciąż „chcianych”, niemożność upewnienia się, że jest dobrze, spowoduje, że dużo ciąż potencjalnie chcianych, będzie niechcianymi i skończą się „proszeczkiem”..
    Tyle, że statystyki będziemy mieli jeszcze ładniejsze. Ale spadek liczby urodzeń murowany .

  • AW

    Mamy prawo do decydowania….
    Tak, mamy prawo decydować o swoim życiu. Co więcej, mamy
    prawo, aby nasze życie było chronione przed tymi, którzy chcą nam je odebrać.
    Życie ludzkie jest godne szacunku i obrony. Prawda? Nikt nie ma prawa Ciebie
    zabić.
    Bardzo proszę, Was, które uważacie, że macie prawo do
    legalnej aborcji – zabijania zygoty/embriona/płodu/nienarodzonego dziecka,
    powiedzcie mi, a jeśli nie mi, to sobie, od kiedy Wasze życie jest godne
    szacunku i obrony, od kiedy nikt nie ma prawa Was zabić? Czy jesteś wyłączną
    własnością swojej mamy? A jeśli nie, to kiedy przestałaś być? Czy czujesz, że
    kiedykolwiek nią byłaś?
    Czy możesz z całą pewnością powiedzieć, od kiedy jesteś
    człowiekiem?
    Od chwili, gdy coś czujesz? Gdy coś rozumiesz? Gdy masz
    świadomość swojej osoby? Od urodzenia? Od momentu, kiedy możesz żyć poza
    organizmem matki? A co z wcześniakami? Co z dziećmi urodzonymi w 20-tym, 30-ty,
    tygodniu ciąży? A jeśli w przyszłości już 10-cio, 5-cio tygodniowe zarodki da
    się uratować in vitro? Czy wtedy okaże się, że te wszystkie dzieci zabite
    wcześniej jednak były ludźmi?

    Frodo
    – „I wish Bilbo had killed him when he had the chance.”

    Gandalf – „Many who live deserve death, and some that die deserve life –
    can you give it to them? Do not be so quick to deal out death and judgment. For
    Even the very wisest cannot see all ends.”

    Nie bądź taki szybki w decydowaniu, kto zasługuje na śmierć, a kto nie.

    Nie ma w mojej wypowiedzi zła ani nienawiści. Pomyśl o tym
    małym życiu, które istnieje w brzuchu swojej mamy. Czy nawet tam nie jest
    bezpieczne?

    Nie zabijaj, nawet jeśli jesteś głęboko przekonana, że masz
    do tego prawo. Są inne drogi, a z tego, że nie zabijesz, na pewno nie wyniknie
    nić złego.