Czy Jarosław Kaczyński lubi kobiety?

Drukuj

Cofnijmy się na chwilę do wyborów parlamentarnych w 2011 roku. Towarzystwo słynnych „aniołków” czyli młodych kobiet, które pojawiły się na pierwszym planie kampanii wyborczej PiS zaskoczyło opinię publiczną i zasugerowało, że Jarosław Kaczyński pragnie promować kobiety w polityce. Żadna z nich nie dostała się jednak do sejmu. W ostatnich, jesiennych wyborach parlamentarnych gwiazdą pierwszego planu została Beata Szydło, szefowa zwycięskiej kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Obsadzenie jej na stanowisku premiera rządu mogłoby świadczyć o otwartości na kobiety przy sterach władzy. Jednak Beata Szydło nie pełni urzędu premiera w sposób niezależny, lecz jest posłusznym żołnierzem w armii swojego generała. Nasuwa się więc pytanie: czy jej kobieca twarz służy tylko do zmiękczenia niegodziwych postępków ekipy „dobrej zmiany”? Trudno nie zauważyć, że kobiety są przez Jarosława Kaczyńskiego traktowane instrumentalnie.

Jarosław Kaczyński wydaje się mieć do nas kobiet przedmiotowy stosunek nie tylko w polityce wewnątrzpartyjnej. Od objęcia sterów władzy przez PiS osnową polityki społecznej jest brutalne narzucanie Polkom konserwatywnego, katolickiego modelu życia, bez zważania na naszą wolę i bez oglądania się na negatywną opinię społeczeństwa. PiS doszedł do władzy dzięki obietnicom socjalnym, a zamiast je spełniać przeprowadza światopoglądową „sanację”. Rodaczki, spójrzcie prawdzie w oczy – my kobiety stałyśmy się polityczną kartą przetargową. Wydaje się, że to między innymi dzięki przehandlowaniu naszych praw Prawo i Sprawiedliwość uzyskało aktywne wsparcie kościoła katolickiego w wyborach.
Ten wulgarny instrumentalizm uderza w godność Polek i otwiera nam oczy. Wiele z nas już dostrzega, że „dobra zmiana” to tak naprawdę wilk w owczej skórze. Wilk, który chce budować państwo na gwałceniu konstytucji, prawnych filarów państwa i praw człowieka. A prawa człowieka są prawami kobiet.

Zaczęło się od utrudnienia kobietom dostępu do antykoncepcji awaryjnej czyli tzw. „pigułki dzień po”. Zapowiedź wprowadzenia przez ministra zdrowia recepty na ten środek antykoncepcyjny praktycznie eliminuje możliwość użycia go przez kobiety, które nie stać na prywatną wizytę u ginekologa. Oczekiwanie na wizytę refundowaną przez NFZ sięga w niektórych regionach Polski kilku tygodni, zaś antykoncepcję awaryjną należy zastosować najpóźniej 72 godziny po stosunku. Pretekstem do wprowadzenia restrykcji jest rzekome niebezpieczeństwo nadużywania tego środka przez kobiety. Jest to skandaliczne patronizowanie kobiet i absurd. Pigułka ta kosztuje około 150 zł, nie łykamy jej lekkomyślnie jak dropsy.

Niestety wprowadzenie recepty na pigułki „dzień po” to tylko czubek góry lodowej, ciosów wymierzonych w kobiety padło znacznie więcej. Ekipa „dobrej zmiany” wstrzymała właśnie dotację dla Centrum Praw Kobiet. Jest to bezkompromisowe uderzenie w najsłabsze kobiety – ofiary przemocy. Centrum Praw Kobiet to organizacja o największej renomie, która od ponad dwudziestu lat z ogromnym zaangażowaniem zajmuje się m.in. prawnym i psychologicznym wsparciem dla poszkodowanych. Dla kobiet będących pod opieką fundacji oznacza to realną utratę pomocy w cierpieniu, traumie i poczuciu zagrożenia.

Kolejne ciosy spadły na kobiety w obszarze ochrony zdrowia. Po pierwsze zlikwidowano ośrodki koordynujące badania przesiewowe nowotworów piersi i szyjki macicy. Nie wprowadzono w zamian żadnych innych rozwiązań, a tymczasem wskaźniki umieralności z powodu raka szyjki macicy są dziś w Polsce ponad dwukrotnie wyższe niż średnia w Unii Europejskiej. Po drugie zastąpiono program in vitro narodowym programem prokreacyjnym. Jest to pomysł na stworzenie skansenu, a nie rozwiązanie problemu niepłodności. Jeśli program ten zostanie zrealizowany, będą do nas ściągać wycieczki z całej Europy, by zobaczyć na własne oczy, jak polscy lekarze zalecają noszenie luźnej bielizny jako lek na niepłodność. Po trzecie odebrano ciężarnym kobietom prawo do wyboru lekarza i położnej prowadzących ciążę, cofając tym samym doskonale funkcjonujący system opieki położniczej o całą epokę.

Czarę goryczy przelała zapowiedź poparcia przez Jarosława Kaczyńskiego projektu całkowitego zakazu aborcji. To pogwałcenie praw człowieka. Kobiety nie są inkubatorami „dobrej zmiany”. Nie wolno zmuszać zgwałconej kobiety do donoszenia ciąży. Nie wolno zmuszać do kontynuacji ciąży kobiety, dla której ciąża jest zagrożeniem zdrowia lub życia. Nie wolno skazywać zarodków ani płodów z nieuleczalnymi i śmiertelnymi wadami na życie w cierpieniu ani śmierć w męczarniach, a ich matek i ojców na bezsilne patrzenie. To podłe, barbarzyńskie i nieludzkie. Kobiety będą przerywać niechciane ciąże niezależnie od przepisów ustaw. Tego dowodzą wszystkie światowe badania i wie o tym każda z nas. Jedynym skutkiem wprowadzenia drakońskiego prawa antyaborcyjnego byłoby zwiększenie liczby zgonów kobiet w wyniku niefachowych zabiegów, zwiększenie liczby dzieciobójstw oraz rozkwit podziemia aborcyjnego.

Wobec powyższego wydaje się, że w wizji Jarosława Kaczyńskiego „dobra zmiana” ma w Polsce przywrócić archaiczną wspólnotę z patriarchalnym modelem rodziny, gdzie mężczyzna podejmuje decyzje, a kobieta ma zajmować się domem i rodzić, zaś nową jednostką miary jej wartości jest 500zł. My kobiety gwarantujemy, że to nie przejdzie. My Polki – obywatelki państwa polskiego wywalczyłyśmy sobie podmiotowość, prawa obywatelskie i będziemy ich bronić. Żądamy poszanowania naszych konstytucyjnych praw – szacunku dla naszej godności i nietykalności, prawa do prywatności, ochrony zdrowia i życia. A także surowych kar dla gwałcicieli, sprawców przemocy psychicznej, fizycznej i ekonomicznej oraz edukacji seksualnej i dostępu do najnowszych zdobyczy medycyny. Żądamy równości. Nie radzimy z nami pogrywać, bo potrafimy się wściec. Miarka się przebrała. Jarosław Kaczyński nie musi nas lubić, ale musi nas szanować.

Polko! Działajmy zanim obudzimy się pozbawione praw do decydowania o sobie. Połączmy się w sieć i wychodźmy na ulice. Wkrótce rusza bezpartyjna akcja edukacyjno-protestacyjna pod nazwą „Protest Kobiet”, dołączmy do niej wszystkie. Szczegóły na www.protestkobiet.pl i na facebooku: „Protest kobiet”.

Czytaj również
  • Maria Filipowicz

    Tytułowe pytanie jest i nazbyt retoryczne, i nazbyt uprzejme. Czy nie powinno otrzymać formy twierdzącej i brzmieć: Jak Jarosław Kaczyński „lubi” kobiety.

  • Joanna t-d

    Na pewno nie tak jak swojego kierowcę a wcześniej kilku pułkowników, którzy teraz siedzą.
    Jarosław lubi panów co świadczy o jeszcze większej hipokryzji tegoż, bo zgodnie z nauką swego kościoła nie powinien, tylko że on ma to wszystko w dupie. Ważne jest, że nie może już nikomu udowodnić że jest lepszy od swego brata.